czwartek, 15 kwietnia 2010

24 godziny

Wyjechałem, po załadowaniu dziewczynek na przyczepę o 4.28 wczoraj rano. Wróciłem o 6.30 dzisiaj. Z czego dwie godziny spałem na stacji benzynowej w mieście Frankenstein, a godzinę rozmawiałem z Petrą. Ale nie bądźmy drobiazgowi: zaliczam sobie pełne 24 godziny za kółkiem. Awansem. Jak brakuje, to nadrobię jadąc po nie z powrotem - o ile wszystko przebiegnie zgodnie z planem, w niedzielę.

Dziwnie dużo wojska po drodze. W sensie że w Polsce, nie w Czechach. Dziwnego. Ani patrole żandarmerii, ani kolumny oddziałów jadących na ćwiczenia: góra po dwa pojazdy naraz. W różnych kierunkach, bynajmniej nie tylko w stronę Krakowa. W stronę Warszawy, Częstochowy, Opola i Wrocławia też. Tylko z kierowcami. Jakbym nie wiedział dobrze, że wojsko polskie nawet na paradach kiepsko wypada, to bym sobie zaczął jakieś głupie pomysły roić - bo gdybym tak przypadkiem był narodowo - patriotycznym generałem na "Konradzie Wallenrodzie" wychowanym, to lepszego momentu na pronunciamento niż zjazd wszystkich świętych na wiadomym pogrzebie w najbliższy weekend nie mógłbym sobie wymarzyć... Ale, na szczęście, albo na nieszczęśie, żadnych narodow - patriotycznych generałów na "Konradzie Wallenrodzie" wychowanych w wojsku polskim z całą pewnością nie ma! Więc to pewnie czysty przypadek...

Idę spać. Poodpowiadam na komentarze wieczorem. Miłego dnia Państwu życzę...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...