poniedziałek, 29 marca 2010

Przepraszam alpaki

Doczytałem u Mariana hr Czapskiego: istotnie, trzymano w dawnej Polszcze „pstrokate“ konie gwoli ostentacji i parady. Czy to były taranty i deresze (o których w innych źródłach jest dość sporo), czy też takie srokacze, na jakich Indianie zwykli jeździć: rzecz jest nie do ustalenia. Przynajmniej koń Karola ks. Radziwiłła „Panie Kochanku“, który cesarza Józefa II zachwycił, srokaczem nie był: był to siwek z dużymi białymi skarpetkami i licznymi „pomarańczowymi“ przebarwieniami sierści, które jednak ani nie są odmianami, ani srokacizny nie stanowią. Zupełnie inne geny za coś takiego odpowiadają. Poza tym, tyle się o zabobonach i gusłach naczytałem, że po szczegóły pewnie do „Końskiego Targu“ odeślę, bo jak wrócę do domu, zaraz do pisania artykułu zasiądę…

W każdym razie, alpaki niniejszym uroczyście przepraszam i odszczekuję. Hau, hau! Pokój..?

Po drodze wpadłem na Służewiec. Maleństwo akurat chodziło w karuzeli. Jeszcze jej nie dosiadano. Mówią mi za to, że bardzo grzeczna. Ja myślę!

Muszę jeszcze do majstra z naszą Wendi wpaść i zakupy zrobić, więc pogrążam się w lekturze…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...