czwartek, 25 marca 2010

Kot śpi…

a myszy harcują! Mysia rodzina na strychu naszej chatki chyba właśnie podejmuje wysiłki w celu powiększenia swojej liczebności. Nie, żebym zazdrościł – seks jest stanowczo przereklamowany. Jednak, mogłyby to robić, skoro już koniecznie muszą, trochę dyskretniej. Tymczasem chatka się trzęsie, ze stropu sypie się na nas kurz (i jakieś larwy, które widać na strychu zimowały), a piski zadowolonej mysicy mogłyby z powodzeniem posłużyć do udźwiękowienia niemieckiego pornosa…

W dodatku, w przewidywaniu liczniejszej rodziny, powiększają sobie chyba metraż, bo i odgłosy różnych mysich prac budowlanych – jak to stukanie, przegryzanie i szuranie ciężkimi sprzętami, które przestawiają – też regularnie słychać.

Wiem, wiem, kota ze wsi powinniśmy przygarnąć, to im ruski miesiąc pokaże. Od śmierci Murkisa stanowisko kota łownego wakuje. Ale biała kotka, która już i jesienią na naszych padokach polowała, coraz bliżej chatki podchodzi. Jest nadzieja.


Chyba, że to nie myszy, tylko duchy tych wszystkich cnót poległych w naszej chatce, gdy jeszcze naszą chatką nie była, tylko stała sobie bezpańsko i bez dozoru, dla wszystkich chętnych dostępna..?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...