piątek, 19 marca 2010

Il Gattopardo

Pamiętacie Państwo film Viscontiego? To zresztą ekranizacja książki Józefa Marii Fabrycja Zbawiciela Stefana Wiktora Tomasza księcia di Lampedusa (on rzeczywiście nosił te wszystkie imiona! Pospolicie używając pierwszego i ostatniego). Jest tam scena plebiscytu nad przyłączeniem Sycylii do Królestwa Piemontu, które wkrótce stanie się zjednoczonym Królestwem Włoch. W filmie samo głosowanie pokazano odrobinę nieprecyzyjnie. Potem jednak sługa głównego bohatera, księcia Saliny wylicza, ile głosów powinno paść przeciw Sabaudczykom – a w ogłoszonych wynikach nie znajduje ani jednego…

Akurat przeczytałem sobie wczoraj z pierwszej ręki, jak to wyglądało naprawdę. Na stole przed komisją stała urna. Po jednej stronie urny leżały karteczki z napisem „Si“. Po drugiej – z napisem „No“. Każdy podchodził po kolei, stawał twarzą w twarz z komisją, z przyjezdnych Piemontczyków złożoną, po czym sięgał albo do jednej, albo do drugiej kupki i wrzucał kartkę do urny. Jak się pomylił i wrzucił tę niewłaściwą, to zaraz za progiem czekał piemoncki żandarm, który już wiedział, co ma z takim niekumatym wyborcą zrobić.


Opis ten zaczerpnąłem co prawda ze źródła bardzo piemonckiej agresji nieprzychylnego, ale przecież jeśli nawet nie wszędzie było to aż tak w każdym, najdrobniejszym szczególe, to duch czasu i miejsca najwyraźniej tak się wtedy przejawiał. Oto prawdziwe narodziny zjednoczonej Italii, a razem i demokracji współczesnej i idei rządów ludu.

1 komentarz:

  1. Widocznie Piemontczycy doszli do wniosku, że Sycylijczycy nie dorośli do demokracji :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...