czwartek, 4 marca 2010

Grunwald: analiza taktyczna

Plan Jogaiły był dobry: zebrał więcej wojska. Zadbał o prowiant, przeprawy, tabory. Trzymał armię w kupie, za mordę i w trzeźwości. Sam abstynent – nie mógł go lubić Długosz: jako historyk wiedział przecież, że następny abstynent na tronie podpisze rozbiory, a jeszcze kolejny (już bez tronu, za to w ciemnych okularach), wprowadzi stan wojenny.

Jogaiła zmuszony do bitwy tam, gdzie jej wcale nie chciał, wyczekał trzy msze w chłodnym cieniu. W tym czasie poranna rosa i deszczyk wyparowały do cna. Pole bitwy było suche jak pieprz. I jak skacowani krzyżacy w tych żelaznych ubrankach. W nagrodę za spryt dostał już na wieczność spokojne i nie męczące miejsce na wzgórku i banknot 100-złotowy.


Plan Ulryka był jeszcze lepszy. Jego mniejsza armia poruszała się szybciej. Kiedy Jogaiła błądził po lasach, zdołał go wyśledzić i zastąpił mu drogę. Nawet przyciągnął na miejsce ciężkie i bardzo głośne armaty. I to wszystko w czasie, kiedy musiał malarzowi Matejce pozować w bardzo niewygodnej i dramatycznej pozie, w samym środku obrazu, tuż obok wielkiego księcia Witolda! Przynajmniej nie był abstynentem. I tylko dzięki temu, mimo porażki i chwilowego załamania na rynku turystycznym, historia Zakonu bynajmniej się na nim nie kończy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...