wtorek, 23 marca 2010

Gdyby głupota dodawała skrzydeł…

to bym dziś przynajmniej polatywał na wysokości kalenicy naszej chatki!

Skąd taka samokrytyka? Ano, przestraszyłem się, że jak spróbuję zawrócić z przyczepką przed wiatą, to skręciwszy koła, natychmiast utknę.

To pojechałem kawałek dalej, tam zawróciłem, na suchym i wracając… utknąłem oczywiście! Na prostej...

Musiał przyjechać Radek z Potężnym Zetorem, żeby mnie z tego bagna wyciągnąć. Próby podkopywania kół i podsypywania piasku nic nie dały.

Co gorsza, po tym jak wywiozłem zaledwie dwie przyczepy nawozu (to nie więcej niż jedna piąta całości; idzie jak po grudzie: nawóz od grudnia do dna nie wybierany, ubity jest i twardy jak beton, z wielkim trudem daje się widłami zbierać…), zrobiły się podobne koleiny też i na wyjeździe z naszego (przyszłego) piaszczystego padoku, pośrodku którego stoi wiata.

Jutro najpierw wyciągnę stamtąd, póki jeszcze można, przyczepę do przewozu koni. Potem się zobaczy. Konie od trawy odgrodzić w każdym razie jutro rano trzeba. A kiedy ten nawóz spod wiaty wybierzemy – to już, jak Bóg da…

Przynajmniej przywieźliśmy dziś z Kazanowa (to najbliższy kooperant Grene, gdzie takie rzeczy są najtańsze; a Kazanów to ten, skąd familia Kazanowskich..? Śladu po dworze bodaj nie wypatrzyłem po drodze...) taśmę do wygrodzenia tego padoku, na pewno zatem uda się nam to rano zrobić.


Przywiozłem też katar. Pewnie z Carrefour w Radomiu, gdzie po drodze zrobiliśmy zakupy. Normalnie, nie mogę oddychać! Towarzystwo ludzi, jednakowoż szkodzi… 

Ta jedyna pociecha, że Lepsza Połowa w przebłysku kobiecej intuicji kazała nabyć tygodnik "Najwyższy Czas!" I co? Ano poszedł tekścik i tu zamieszczony: "Jak Wojtek traktor kupował..." Przynajmniej za te zakupy w Carrefour niniejszym się zapłaciło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...