czwartek, 25 marca 2010

Dojechaliśmy

...z duszą na ramieniu i gulem w gardle co prawda - transportowanie konia, który często tego nie doświadcza, a jeszcze młodego i bardzo kochanego, w dodatku w pojedynkę, bo Lepsza Połowa na gospodarstwie została, to zawsze są duże emocje; ale bez żadnych przygód i nawet na czas dojechaliśmy z Maleństwem do stajni pp. Kozłowskich na Służewcu. Relacje dalsze o jej postępach w nauce: w przyszłym tygodniu.

Na razie tym tylko zwróciła na siebie uwagę, że bardzo chuda i że żółta...

To powiedziawszy znikam, bo znowu, aby robić notatki, muszę się od Netu odłączyć. Jak to było z łaciatymi końmi nie zdążę dzisiaj sprawdzić. Mało czasu zostało, najpierw obowiązki, potem przyjemności. Do widzenia Państwu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...