poniedziałek, 22 marca 2010

47 z 47

Wszystkie słupki na ogrodzenie piaszczystego padoku wmurowane. Konie odrobaczone. Jutro kupujemy taśmę (poprzeczki będę dospawywał do słupków w miarę wolnego czasu). Oraz nowe robocze ubrania, bo się nam ostatnie łachy dzisiaj zdarły. Po czym zaczynamy wybierać całość ściółki spod wiaty. W środę rano konie przechodzą na piaszczysty padok. W południe przyjadą nawozy do rozsiania na umęczoną nadto już długim deptaniem trawę.

Zakładam, że azotu i fosforu pozostało w glebie dość po tym, jak przez pół roku konie te 4 ha nawoziły. Ale pH w dalszym ciągu za niskie. Dlatego mocznika, który mi agrotechnik poradził, sypnę na początek symbolicznie. Jakby się okazało, że trawa nie ma siły rosnąć, zawsze można potem poprawić. Za to WapMagu rozrzucę ze szczerego serca…

Jeszcze tylko dać im kolację i podjechać do Wojtka (który już wreszcie zadatkował za ciągnik – ten, co go w niedzielę oglądaliśmy, bo lepszego i tańszego, który mu na Allegro znalazłem, nie obejrzał dzisiaj, jak go samego wysłałem. Nie wiem dlaczego, dowiem się, jak z nim twarzą w twarz stanę, przez telefon trudno zrozumieć…) po owies.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...