wtorek, 23 lutego 2010

Żegnajcie, kochane pieniążki..!

Pojechałem, zobaczyłem, przepuściłem... Tyle w temacie dzisiejszej wycieczki do stolycy. Zapłata za remont samochodu plus odnowienie obowiązkowego OC (taki haracz na rzecz pewnych cwanych facetów, jaki nasze gosudarstwo i prawie wszystkie inne na świecie, jakiś czas temu ustanowiło...) pochłonęły 3/4 wszystkiego, co jeszcze miałem - a pozostałej 1/4 to już nie widziałem sensu oszczędzać. Mamy więc nowe miotłograbie, w miejsce tych, co im się materiał zmęczył, zapas żarcia dla kota, nowy psikacz kiblowy, czytadło pociągowo - bezsennowe w postaci "Dżumy w Breslau" (a tak, nie czytaliśmy jeszcze - strasznie jesteśmy zapóźnieni, jeśli idzie o modne nowości czytadłowo - pociągowo - bezsennowe, a to przez tę manię kolekcjonowania "Litwy i Napoleona...", czy temu podobnych dzieł, w sam raz nadających się do szybkiego samosądu nad nieostrożnym włamywaczem...), preparat rzekomo poprawiający odporność dla czterokopytnych (złożony głównie z cukru i wyciągu z dziewanny... Dziewanna..? Dziewanna...? Jak to gdzie - pod wiatą, pełna wody...) oraz baterię butelek, łącznie z butyliszczem River Queen wielkości co najmniej Queen Mary... A niech tam! Jak mnie to zainspiruje do jednego chociaż tekstu, za który ktokolwiek zechce mi zapłacić, inwestycja się zwróci z nawiązką!

Oczywiście, naprawa naszej Wendi się nie powiodła. To jest - powiodła się tylko częściowo. Jak przytuptałem do warsztatu, Majster właśnie obwoził nią swoich przyjaciół. Widać był pewien, że wszystko działa jak należy! Majster jest pasjonatem: ale też jego pasja nie ustrzegła go przed fundamentalnym błędem. Kupił w końcu nowego Patrola. Każdy wie, że 19-letni Patrol, jak mój, jest o wiele lepszy od fabrycznie nowego: już choćby dlatego, że ma normalną, mechaniczną pompę wtryskową, którą da się, w razie potrzeby, gumą do żucia zacerować i też chwilę podziała - a nie sterowany komputerowo mechanizm bezpośredniego wtrysku który, jeśli siądzie, albo, co właśnie Majstrowi się przydarzyło, jest po prostu źle zestrojony - to już tego żadna ludzka, ani Boska siła nie naprawi... W efekcie moja maszyna śmiga i szybciej i zrywniej od jego, i nawet mniej ropy żłopie, choć w to mi żaden nawiedzony "ekolog" pewnie na słowo nie uwierzy...

Więc Majster, rozkoszując się jazdą naszą Wendi, dał dowód, że o jej całkowitym wyleczeniu jest przekonany. Niestety. Kilka godzin i 40 km później (tyle mi zajęło miotanie się po mieście: zupełnie odwykłem do "warszawskiego" stylu jazdy, bez użycia kierunkowskazu, za to z jawnym nadużywaniem telepatii, w której, wstyd przyznać, zupełnie nie celuję...), wspomaganie kierownicy odmówiło posłuszeństwa. Majster wymienił pompkę - a teraz leje się bodaj z przewodu. Który już sam sobie wymienię. Jak się zrobi widno i jak kupię nowy.  Mam nadzieję, że będą mieli w Warce..?

Do biblioteki nawet nie zajrzałem. Ale też, nim się uporałem z koniecznymi sprawunkami, było już popołudnie. Pojadę jeszcze raz w tym tygodniu, jak Bóg da - pociągiem i tylko do biblioteki, a nie gdzie indziej...

Za to Lepsza Połowa borykała się sama z gospodarstwem. A właśnie zaczął się na powrót sezon ucieczek. Najpierw wylazła przez ogrodzenie na drogę Margire - a jak tą Lepsza Połowa już złapała i lonżowała chwilę, co by jej głowę, zbyt widać rozpaloną, nieco ochłodzić - wylazła też Osman Guli. Wylazła. Zobaczyła co się dzieje z młodszą koleżanką i... sama wróciła pod wiatę! Nie ma to jak terror! :-)))

2 komentarze:

  1. Obawiam się, że z Patrolowym przewodem do wspomagania może być w Warce problem. I nie tylko w Warce... Prawie na pewno pozostaje serwis lub "odzysk". W pierwszym przypadku cena będzie co najmniej trzycyfrowa, w drugim skórka może nie być warta wyprawki. Pozostaje jeszcze trzecia opcja. Jeśli stary przewód ma dobre i szczelne końcówki trzeba poszukać warsztatu zajmującego się hydrauliką siłową, dorabiającego przewody. Wymienią część gumową pozostawiając stare końcówki. To powinna być najtańsza i najskuteczniejsza opcja. Życzę Wendi zdrowia i pozdrawiam!

    Mariusz

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję za dobre słowa! Rano umyję to miejsce, bo w tej chwili całe płynem zapaćkane i nie widać, skąd się w rzeczy samej leje - a potem się zobaczy...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...