sobota, 20 lutego 2010

Hrabina we mgle

Za oknem mgła. Wieczorem zaczął padać deszcz. Pewnie nie padał przez całą noc, bo konie już suche. Śnieg też bynajmniej do końca nie spłynął. Pancernik Yamato kulawo, bo kulawo, z wielkim przechyłem, ale trzyma się jeszcze na powierzchni. Czyżby to miał być cały ten katalizm na dzisiaj w prognozie pogody zapowiadany?

Zdążyliśmy dać koniom czosnku, nim je deszcz zmoczył. Zwykłego, nie spreparowanego, więc jego ostry zapach wszystkie, poza Glusiem (od razu widać, że facet!) odrzucał i kolacji nie dojadły. Nie aż tak co prawda, jak za pierwszym razem, na jesieni, kiedy Osman Guli chodziła od wiaderka do wiaderka i od koleżanki do koleżanki i wszystkim oddechy wąchała, przezbawanie się przy tym marszcząc! Absolutnie nie wierzę, że pokasływanie Melesugun może wynikać z nadmiaru pyłu. Siano trzymane praktycznie pod gołym niebem (tj. pod dachem, ale przecież że bez ściany), przestaje pylić w ciągu najdalej 24 godzin od złożenia na kupę. Że zaś ostatnia kupa z suchej stodoły przyjechała do nas ponad tydzień temu, o pyleniu mowy być nie może. Zresztą, kobyła pokasłuje nie tylko pod wiatą, a nawet nie głównie pod wiatą. Najbardziej pokasłuje, jak się rozgrzewa, np. kuper do słoneczka wystawiając, albo ganiając Glusia.

Prawdę pisząc, nic wczoraj nie robiłem. Z wielkim bólem i trudem posprzątałem pod wiatą. To wszystko. Że jednak nie można żyć w takim marazmie zbyt długo, wróćmy może do naszych baranów, czyli do hrabiny. Co wiemy o hrabinie?

Już z samego tytułu wynika, że jest mężatką albo wdową. Jeśli rozwódką, to co najmniej po księciu. Myślę, że taką komplikację możemy sobie odpuścić. Zresztą, tak czy inaczej, skoro mamy hrabinę, pojawia się od razu druga konieczna postać – jej mąż, hrabia. Żywy lub umarły. Obecny i kochający lub zaginiony w dżungli Borneo albo na mongolskim stepie, dokąd hrabina, jako kobieta dzielna i przytomna, będzie musiała się mu na ratunek udać. Albo też – tyran domowy, biedną hrabinę trzymający w złotej klatce? Która opcja najbardziej się Państwu podoba..? Może jakaś zupełnie inna jeszcze..?

Dalej: hrabina z całą pewnością jest bardzo piękna. Inaczej, po co miałaby się konserwować, śpiąc do jedenastej? Opcję, że jest po prostu grubą i leniwą babą, której nie chce się z wyra zwlec, ze wstrętem odrzucam! Skoro zaś hrabina jest bardzo piękna, to już sam ten fakt wymusza cały szereg fabularnych komplikacji. Niezależnie bowiem od męża, hrabina z pewnością wzbudza dzikie żądze – albo wręcz przeciwnie: romantyczne, choć namiętne uczucie – w wielu innych mężczyznach. Mogą ją nieśmiało wielbić, przesyłając anonimowo kwiaty i wiersze, a mogą też nastawać na jej małżeńską cnotę brutalnie i obcesowo – na przykład wykorzystując jej trudną sytuację z zaginięcia męża na mongolskim stepie wynikłą… Hrabina może ulec brutalnemu gwałtowi i zemścić się później, a może też zakochać się w swym wielbicielu, który jej rycersko w niebezpiecznej wyprawie będzie towarzyszył i własną piersią przed niebezpieczeństwem osłaniał tak, że popadnie, biedna, w dylemat moralno – erotyczny pomiędzy uczuciem do męża (być może też ojca ich dzieci? Nie wiemy nic o hrabiny potomstwie!), a fascynacją dzielnym wybawcą. Może zresztą żadnego dylematu nie będzie? Może to małżeństwo z wyższych sfer było tylko konwenansem i hrabina, zwłaszcza z dala od cywilizacji i plotkarskich serwisów internetowych (Ups! Nie ustaliliśmy, w jakim czasie dzieje się nasza opowieść! Czy są już plotkarskie serwisy internetowe, czy tylko pospolity magiel..?), będzie mogła ulec wreszcie własnym namiętnościom bez wstydu i żalu..?

Pomysł z witaniem się po przedbudzeniu z ulubionym wierzchowcem jest trochę w guście Kaliguli. Myślę, że czytelnikom bardziej by się spodobała nieco mniej niekonwencjonalna osobowość w roli głównej bohaterki. Owszem konie, jak to hrabina, mieć powinna. Co powiecie na ulubionego irlandzkiego huntera do polowania par force na lisa? Do tego czwórka siwków do powozu. Kłusaki orłowskie, podczas wyprawy przez Rosję do Mongolii nabyte, byłyby w sam raz. Poza tym hrabina, jako kobieta piękna, dzielna i przytomna, może mieć też jeszcze i jakie inne hobby: np może się diabelnie dobrze fechtować szpadą? Strzelać z łuku? Albo znać 17 języków? Wróć! 17 języków (czy już 19..? Straciłem rachubę…) zna Lepsza Połowa, a lepiej nie mieszać fikcji z rzeczywistością… Generalnie, hrabina powinna lubić drinki z palemką i malować paznokcie. Czyli to, co w mniemaniu czytelniczego pospólstwa, wyższe sfery lubią najbardziej.


W sumie zatem, co nieco już o hrabinie wiemy. Co więc zrobi po przebudzeniu – zakładając, że do jedenastej mgła się podniesie, a padać już więcej nie będzie? Sobota jest, weekend, Państwo się nudzą, ja muszę się zmobilizować, choróbsko zwalczyć i na konia wsiąść, albo przynajmniej, jeśli faktycznie padać nie będzie, trochę drew narżnąć – bo dzwonił wczoraj majster, że samochód już w poniedziałek może być do odbioru, a jak pojadę do Warszawy, to przecież rżnąć nie będzie kiedy. Nie mówiąc o tym, że tak naprawdę, to powinienem w bibliotece siedzieć, a nie tutaj…

1 komentarz:

  1. Drinki z palemka i malowane paznokcie? Niee, no to już zbyt pospolite pospólstwo jest :) Niech jednak hrabina posiada jakąś ekstrawagancką skłonność w swym charakterze, np. kolekcjonowanie wschodnich ras koni, którą to namiętność odkryła właśnie podczas podróży z mężem w rejony okołorosyjskie (załóżmy, że mąż, np. wzorem Wokulskiego, zbił wielką fortunę w jakimś handlu ze Wschodem, oczywiście żadne szemrane interesy, wszystko legalnie i ku wielkiemu postępowi.) Tak więc pani, wielkiego szyku zadająca wśród ślicznotek w wypoczynkowym Piatigorsku, zapałała tam wielką miłością do rączych, szybkich jak strzała złocistych koni, których nigdy wcześniej nie widziała. Pobyt ten odmienił jej życie, a mężowska fortuna, a kto wie,czy nie i reputacja, już niedługo miała zostać poważnie nadszarpnięta....

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...