poniedziałek, 22 lutego 2010

Dżygit, czyli (na razie) koniec hrabiny


Jeden z tych dżygitów ewentualnie mógłby wyglądać jak na zdjęciu. Panie proszone są o wyrażenie opinii: czy dostatecznie ognisty i czarnobrewy dla naszej wydelikaconej, rudowłosej hrabiny..?

Maseczki z poziomek dobry pomysł, sam bym na to nie wpadł. Więcej takich! Może kąpiel w kumysie..? To wprawdzie głównie lekarstwo na kaca, ale Tołstoj bodaj na skołatane nerwy zażywał, a skoro Kleopatra w oślim mleku się kąpała..?

Natomiast sprawa nie jest ani łatwa, ani mała. Jeśli powieść ma być realistyczna, to nie można z P.T. Czytelników robić idiotów i trzeba trzymać się faktów, na ile to tylko możliwe. Faktów, czyli: topografii, języka, realiów i smaczków miejsca i czasu. W Piatigorsku byłem - wiem, jak wyglądał tor wyścigowy nim go Francuzi całkiem przebudowali, ale jak wyglądało miasto, którego przy tym nie zdążyłem zwiedzieć, końmi zajęty - w roku 1912? Hrabina mogła po nim jeździć tramwajem, bo dwie linie w 1904 roku otwarto. Zresztą, do tej pory są to jedyne (poza Kaliningradem, czyli Królewcem) w całej Federacji Rosyjskiej linie o rozstawie szyn 1 m, co umożliwia używanie "jewropejskiego" taboru.

Już wystarczy, że przez chwilę bałem się, że generałów Kuropatkinów pomyliłem. Aleksego Mikołajewicza z jakimś "P.A. Kuropatkinem". Ale nie. To na stronie Jejska jest błąd! Wszystko trzeba sprawdzać. Ale koncepcję już mam. Będzie krew, pot i wszystkie inne płyny fizjologiczne, jakie tylko chcecie, Natomiast, chyba nie tutaj. Szkoda miejsca. Ogłaszam zatem wszem i wobec, że temat hrabiny na tym blogu niniejszym się zakończył. Gdzie i kiedy pojawi się ponownie - dam znać, jak coś na początek napiszę.

Dzień był dzisiaj piękny. Że w nocy i rano jeszcze był mrozek (ale nowy kabelek grzewczy na kranie pod wiatą działa jak złoto, w dwie minuty kran przy śniadaniu odmroziło!), to najpierw skorzystałem z ponownie zamarzniętej dróżki i przytargałem kilka taczek drewna. A potem bardzo porządnie wysprzątałem pod wiatą. Lepsza Połowa twierdzi, że celebruję to sprzątanie. Pewnie ma rację. Jak zawsze zresztą. Ale lubię to robić i tyle. Jutro nie zdołam, bo muszę rano po samochód do Warszawy jechać. Teraz jeszcze tylko za chwilkę sprawdzę, jak tam czterokopytne i - spać. Dobrej nocy życzę Państwu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...