czwartek, 4 lutego 2010

Biało. Dość…


Oczywiście zaspałem. Jak mogło być inaczej? Wróciłem wczoraj z Warszawy późno. Zziajany i spocony jak hutnik przy wielkim piecu. Już idąc w tamtą stronę, rano, praktycznie nie widziałem, gdzie była dróżka. Z powrotem, po wczorajszej śnieżycy, nieskazietelną biel śniegu znaczyły tylko rzadkie tropy zwierząt. Dopiero przy naszej porębie (odkąd transportuję drewno trakcją pieszą, na taczce, wycinam najbliższe „dzikie“ chaszcze, tuż za naszą pustynią – już się całkiem fajna polanka przez miesiąc zrobiła, jak by tam tylko karpy na wiosnę wyrwać, byłoby niezłe poletko do obsiania…) ślady Lepszej Połowy, która przyciągnęła stamtąd gałęzie dla zwierzaków, doprowadziły mnie do naszej chatki.

Zwierzaki bardzo lubią gałęzie. Dalia przede wszystkim brzozowe. Achałtekinki sosenki. Codziennie trzeba im przyciągnąć nowy naręcz. Jedzie im potem z paszcz syropem piniowym. Co nie jest niemiłe. Melesugun od obgryzania gałęzi poprawiły się zęby. Ale i tak trzeba je będzie przynajmniej starnikować. Co zrobimy przy okazji wizyty pani doktor, która powinna dokończyć rozpoczętą wiosną zeszłego roku korektę (diaksem!) uzębienia naszego weterana, Glusia.

Na razie o tej wizycie możemy sobie tylko pomarzyć. Raz, że jak sprawdziłem przed chwilą, konto puste (a wydawało mi się, że jeszcze jakaś malutka wierszówka z „NCz!“ powinna przyjść..?), a dwa – że w tej chwili i tak nikt do nas nie dojedzie.

Ogólnie rzecz biorąc: biało! Dość…

Zaspałem na szczęście niewiele, wszystkiego pół godziny, ale i tak robi się już widno, na długie pisanie nie mam czasu. Tym bardziej, że ścigają mnie też inne rzeczy, daleko ważniejsze od bloga, które powinienem szybko napisać. Nie mówiąc już o tym, że i dziś będzie co robić: trzeba by się odśnieżyć, łącznie z jakimś przetarciem szlaku do poręby, bo przez taki śnieg taczki nie przepchnę. Na konie warto by wleźć, w ogóle nie mają teraz ruchu, bo im się nawet spod wiaty nie chce wychodzić, choć świeżo spadły śnieg jest miękki, nie rani pęcin jak skorupa lodowa, która zrobiła się na początku stycznia. Trzeba też porąbać pozostałe pniaki, zbyt duże, żeby dała im radę Lepsza Połowa (podobno dlatego, że siekierę źle naostrzyłem…) oraz narobić szczapek na rozpałkę, bo właśnie ostatnie zużyłem. Takoż pod wiatą gruba warstwa guana zalega, więc jak tylko się odśnieżę, trzeba się za taczkę brać i na pustynię wywozić.

Na koniec zatem tylko apel. Drodzy moi, P.T. Czytelnicy! Prawie się nam udało w konkursie na Blog Roku. Pewnie że to tylko zabawa, w dodatku próżnością podszyta – ale nie bez pewnych praktycznych konsekwencji. Na przykład, jak mnie informuje mój Big Brother, czyli Google Analytics, od piątku czytelnictwo tego bloga znacznie spadło. W czym nie ma nic dziwnego, bo po prostu mało pisałem. Jednak, na samym dole tego spadku i tak było Państwa dwa razy więcej niż przed konkursem!

Ktoś z Państwa zgłosił nas do kolejnego konkursu. Tym razem nie trzeba wysyłać sms-ów i inwestować własnych, ciężko zarobionych pieniędzy. Wystarczy wejść na tę stronę i kliknąć na czerwony przycisk „Głosuj“ przy adresie bloga, a potem postępować zgodnie z instrukcjami. Trochę więcej roboty, niż wysyłanie sms-a, ale przynajmniej za darmo. Mam nadzieję, że mogę na Państwa liczyć..? Że prześlecie te linki i opiszecie wszystko swoim znajomym? Zaprosicie ich do głosowania? Że będziemy razem przez kolejny tydzień zabawy w głosowanie i ranking? Głosów można, jak rozumiem, oddać tyle, ile kto ma czynnych skrzynek mailowych J. Z góry dziękuję!

Zgodnie z regulaminem konkursu, powinniście Państwo brać pod uwagę wyłącznie posty zamieszczone w zeszłym roku. Jak na przykład: "Na wsi bida...", "Ciastko z kremem..." czy "I tylko koni żal...", albo "Dr Livingston...", "17 z 47" czy "Dura lex...?" - że wymienię tylko te, które sam uważam za celniejsze. NIE powinniście natomiast Państwo sugerować się takimi tekstami jak "Biegi przełajowe", "Nowe przygody wesołej gromady", "Tom i Jerry...", "K.L.O.N.", czy innymi, już w bieżącym roku zamieszczonymi.

1 komentarz:

  1. Kliknęłam :) Zaglądam od czasu do czasu, podoba mi się sposób w jaki opisujesz Wasze życie.
    Pozdrawiam
    Koza

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...