czwartek, 14 stycznia 2010

Zimy nie ma!

Nie ma i już! To wcale nieprawda, że spadło pół metra śniegu i nie mogę własną przyczepą z własnego podwórka wyjechać. Wcale nie jest zimno! Nie zamarzł mi filtr paliwa razem z ręczną pompką tegoż paliwa w samochodzie. Nie musiałem iść na piechotę, a potem jechać okazją 9 km do Stromca na pocztę, pobrać przekaz (dziękuję! Nie piszę komu, więc nie musisz się czerwienić…). Ani wracać takoż okazją z 20-litrowym kanistrem ropy. W lnianych, letnich spodniach, bo cała reszta, brudna po tylu dniach nieustannego rżnięcia, trafiła do prania (na zakupach przecież nie zmarzniemy…). Nie rozkręcałem na środku drogi filtru paliwa w samochodzie (pierwszy raz w życiu). Nie rozmrażałem tegoż filtru wrzątkiem z czajnika. Nie biegałem (ciągle w lnianych spodniach) tam i z powrotem do samochodu, bo tuż przed pierwszą próbą montażu ze środka wypadł kawał lodu i mogły tam być kolejne.

Nie rozkalibrowałem pożyczonym od sąsiada śrubokrętem zakrętki odpowietrznika w ręcznej pompce paliwa, ani nie ukręciłem, kilka razy zakręcając i odkręcając filtr, kabelka od czujnika poziomu wody. Wcale, ale to wcale nie chciało mi się płakać, kiedy po czterech z górą godzinach nadludzkich wysiłków woli jedyną rzeczą, jaka pozostała, było odciągnąć samochód na pobocze. Czemu malutki traktorek uczynnego sąsiada z wielkim trudem podołał. I nie musiałem iść na piechotę do sklepu i z powrotem, a potem – ogrzawszy się i zjadłwszy co nieco, jeszcze raz do samochodu, z własnymi tym razem narzędziami, żeby odkręcić filtr razem z pompką i położyć go przy kozie do rozmrożenia… To wszystko nieprawda!

Co zatem jest prawdą..? No cóż, mamy postmodernizm – każdemu wolno w taką prawdę wierzyć, jaka mu się podoba! Mnie się w tym momencie najbardziej podoba globalne ocieplenie. Temperatura na całej planecie wyższa średnio o 4º. Czyli, zamiast -10, mamy teraz góra -6! Od razu lżej się oddycha! -6 to przecież nic takiego. I już za kilka dnia, góra za dwa tygodnie, będziemy nawet na plusie. Tylko patrzeć, jak winorośl oplecie południową ścianę naszej chatki, a sezon pastwiskowy dłuższy o dwa miesiące pozwoli nam drastycznie zredukować nakłady na zkup siana… Czyż to nie piękne..? Że co, że jakieś Malediwy zatoną? Who cares..? I tak leciało się tam tak długo, że można było po drodze zapomnieć po co…

Zatopienie Malediwów zmniejszy (nieznacznie, ale zawsze to jakaś ulga) ból głowy młodym parom, planującym podróż poślubną. Jedna opcja mniej do przemyślenia i wykłócenia.

A Holendrzy, ze swoją maniakalną pracowitością, na pewno zdążą podwższyć tamy! Jałowcówki więc nie zabraknie, mimo przyboru wód oceanicznych. Nie ma się czego bać. Stanowczo: globalne ocieplenie ma same zalety!

Wiara w globalne ocieplenie przynosi przy tym, jak powszechnie wiadomo, niemałe profity tu i teraz – zupełnie niezależnie od tego, czy i kto jeszcze podziela tę wiarę, poza zainteresowanymi rządami i grupami interesów, które na „walce“ z tym zjawiskiem zbijają kabzę… Więc, skoro można poprawiać sobie globalnym ociepleniem samopoczucie finansowe i, co za tym idzie, także potencję (bo jak wiadomo, gdzie kasa, tam i seks!), to co złego w tym, że ja użyję tej wiary jako plastra na cholernie piekące w tej chwili, odmrożone uda i mój źle zrośnięty, środkowy palec u lewej dłoni? Nie ma zimy. Nie było. I nie będzie!

A! Zapomniałbym: nie jest też wcale prawdą, jak twierdzi Lepsza Połowa, że tekst powyżej jest płaczliwy. Przecież piszę jasno, że wcale, ale to wcale płakać mi się nie chciało. Tak, czy nie? Piszę, nie można zaprzeczyć... Więc niby dlaczego płaczliwy? Też coś... :-)

3 komentarze:

  1. Cieszę się...tzn...że kasa doszła...no i że siadłeś do kompa....bo to znaczy że odtajałeś...jednak bardzo się martwimy....

    OdpowiedzUsuń
  2. czyli, skoro w Polsce padają deszcze, to w Afryce nie ma suszy. Tak mniej więcej brzmi ten wpis :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rozumiem. Albo ocieplenie jest globalne albo nie jest. Jak globalne, to i u nas powinno być cieplej. A jakoś nie jest. Czyli..?

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...