sobota, 23 stycznia 2010

Przewodnik zimowy po Boskiej Woli




Wczoraj zrobiłem kilka zdjęć które, o dziwo, już po 4 godzinach walki załadowały się do googlów. Więc zamiast posta, będzie zimowy przewodnik.

Co można spotkać przy naszej chatce?
Kocia domowego Sylwestrę, wyrzuconą na dwór przez okrutną Lepszą Połowę w trakcie porannego sprzątania.

Zewnętrznego kocura Murkisa, który nie opuści żadnej okazji, żeby się upomnieć o jaki bakszysz od pana...
Potargane i wielokrotnie reperowane linki, tworzące wejście do  królestwa czterokopytnych.

Zamarznięta na kamień wanna do pojenia koni. Normalnie nie było w niej tyle wody, ale że przy każdym nalewaniu do zamarzniętej, nalewało się trochę więcej niż poziom przerębla, to przez te trzy tygodnie od ostatniego rozmrożenia, tak urosło... Dziś rano stoczyłem epicki bój o rozmrożenie kranu i poległem. Trzeba już nie tylko poić z wiaderek, ale i wodę w tych wiaderkach z domu nosić...




Loża szyderców i mafia geriatryczna w jednej osobie, czyli Gluś, pod nieobecność młodszych, gospodarzy na resztkach sołtysowego siana...

Wielki Straszny Zwierz, czyli Dalia wlkp. Proszę się nie sugerować obwisłych brzuchem. Nie jest źrebna. Po prostu lubi dobrze zjeść...

Reszta stada z Maleństwem w trakcie porannej gimnastyki




Porannej gimnastyki Maleństwa ciąg dalszy


Przyczepa i ostatnie ślady po mojej heroicznej próbie wyciągnięcia jej ze śniegu (w stronę całkowicie przeciwną niż to sugeruje jej aktualne położenie!). Oraz odśnieżony (nocą) dach wiaty.



Widok ogólny naszej chatki z trupem koparki na pierwszym planie. Czy jest na sali ktoś, kto wie, jak rozmontować tylny most w Białoruśce..?

Nasza pustynia i druga już warstwa nawozu na niej. Kawał drogi z taczką!

5 komentarzy:

  1. Szczęścia w pracy z końmi życzy Tobie Grzegorz z Warszawy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczna zima u achałtekinów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wolałbym już wiosnę. Też pewnie będzie śliczna...

    OdpowiedzUsuń
  4. Weź młotek, rękawice goretexowe, potlucz i wyciągnij lód z wanny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przemarznięte jest do dna, prędzej się ta akrylowa wanna na kawałki rozleci, niż 40 cm lodu puści. Poza, o czym jeszcze nie wiedziałem, wczoraj pisząc, kabel grzewczy pękł i teraz nie da się tego kranu rozmrozić. Muszę go zastąpić rezerwowym - ale najpierw, trzeba częściowo rozebrać całą konstrukcję wokół kranu wzniesioną to raz, a dwa - rezerwowy umieściłem w hydroforni i póki tak mrozi, boję się tam zaglądać: jak naruszę lodowo - śniegową skorupę na dachu hydroforni, gotowa mi jeszcze pompa zamarznąć i wtedy to już będzie naprawdę amba. Zresztą, póki tak zimno, noszenie wody z domu i tak jest szybsze, niż rozmrażanie kranu pod wiatą. Wezmę się więc za to wszystko, jak choć trochę mróz odpuści. Wannę też się wtedy rozmrozi, używając jednocześnie młotka i wrzątku...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...