czwartek, 14 stycznia 2010

Nowa nadzieja..?

No bo co nam innego zostało..? Lodówka pusta. Skończyła się też kawa. Siedzę w tej chwili z filiżanką rozpuszczalnego ersatzu. Z mlekiem, bo za ostatnie 3,90 kupiłem wczoraj chleb i mleko. Chleba jeszcze pół bochenka zostało.

Po drodze spotkałem listonosza. Ale miał dla mnie tylko kolejny odcinek z KRUS plus wezwanie do uregulowania zaległości, wraz z odsetkami. Wiem, wiem – mogę poprosić, żeby mi to na raty rozłożyli. Napisali to na kwitku. Ale na raty też w tej chwili nie mam. Zresztą paliwa mam – optymistycznie patrząc – na podróż w jedną stronę do Białobrzegów (tubylcy mówią: Białobrzeg!), gdzie się mój, zresztą nader uprzejmy i przyjazny KRUS mieści. Więc, jeśli nie będę miał pieniędzy na tankowanie – a jest tam najtańsza stacja w całej okolicy – to nie ma po co jechać.

Pozostaje zatem nowa nadzieja. Oparta na oczekiwaniu na telefon od listonosza (już w poniedziałek wyszukałem numer na pocztę w Stromcu i podałem uprzejmej pani naczelnik swój numer, żeby w razie czego, listonosz dzwonił: póki nasza droga pod śniegiem, ma pretekst, żeby tu nie jeździć, to ja wyjadę do niego jak by co…). Oraz na drobiazgach: pani z „Domu Spotkań z Historią“, gdzie aplikowałem na stanowisko kierownika księgarni odpisała na mojego maila. Fakt, że odpisała tylko tyle, że odpisze w najbliższych dniach, jeśli uznają, że im się przydam. Ale to i tak ewenement! Bardzo pozytywnie nastawiający do życia.

Konie mają się dobrze. Mimo że zimno. Ale bywało już zimniej – zresztą -16º, którym straszono jeszcze kilka dni temu w prognozie pogody, gdzieś znikło. Teraz straszą -10º. Jutro w nocy. Rozmrażanie kranu u koni dziś rano trwało kilka minut dłużej niż przeciętnie, ale nie był to jeszcze tak zażarty bój, jak się dwa tygodnie temu zdarzało. Więc nie jest źle.

Pogoda zrobiła się wczoraj przepiękna. Akurat jak wsadziłem dupsko na Wielkiego Strasznego Zwierza. Za dużo tośmy sobie nie pojeździli. Da się przejechać do przejazdu kolejowego z jednej strony, a do wsi – z drugiej. Ani na tory, ani między domy Zwierz nie miał wielkiej ochoty wchodzić. Nie to, żeby się bała – nie takie rzeczy razem robiliśmy! Ale każda taka przeszkoda terenowa to jest okazja, żeby przetestować nasze wzajemne relacje. A nuż okaże się, że to jednak ona rządzi? Jak do tej pory, przez te będzie już lat 12 jak się znamy, a 6 odkąd jest tylko moja, jeszcze nigdy jej się nie udało. Próbuje jednak dalej z godną podziwu konsekwencją. Przejście takiego testu trwa zwykle trochę czasu – a nie chciało mi się marznąć. Więc ani na tory, ani między domy wjeżdżać nie próbowałem. Zresztą cel przejażdżki został osiągnięty już po pierwszym kłusie: perystaltyka jelit Wielkiego Strasznego Zwierza działa w normie! Czego więcej chcieć od rencistki – inwalidki?

Pocieszony tym faktem, od dzisiejszego śniadania zacząłem im mieszać owies od byłego sołtysa, którego jeden worek wczoraj przywiozłem. Nie taki ładny jak ten od sąsiada z Dąbrówek. I chyba nawet nie taki ładny jak owies z jęczmieniem u teścia Radkowego brata, Wojtka. No i ma go na sprzedaż były sołtys co najwyżej pół tony. Tymczasem jak wyliczyłem, tylko do rozpoczęcia sezonu pastwiskowego będę potrzebował co najmniej tonę. Za to przynajmniej blisko. Co w tej chwili przesądza sprawę: w ostateczności, następny worek taczką przywiozę. Bo samochodem dwa razy na podwórku u gospodarza się zakopałem!

Pod sklepem podszedł do mnie jakiś człowiek i zapytał, czy bym bookmanki nie pożyczył, bo musi z kolegą konia ze Szczawnicy przewieźć. Ależ bardzo chętnie! Nawet chętnie sam tego konia ze Szczawnicy przewiozę! I jakoś się po sąsiedzku co do kasy dogadamy. Tylko śnieg musi zejść na tyle, żebym dał radę przyczepę do asfaltu dociągnąć…




Jeśli pogoda dalej będzie taka ładna – a zgaduję, pierwsze, blade poranne zorze za oknem na czystym niebie widząc, że będzie – to spróbuję namówić Lepszą Połowę do zrobienia jakichś zdjęć. Pod śniegiem nawet nasza wieś, jak kupa brzydka latem, wygląda ładnie. A teraz, wyspany dziś jak suseł, biorę się do roboty. W końcu, jak nowa nadzieja, to nowa nadzieja, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...