czwartek, 21 stycznia 2010

Alleluja i do przodu!

- jak mawia pewien bardzo nie lubiany w mediach ksiądz. J A co, nielubianych księży to już cytować nie wolno? Tym bardziej, że cytat jak najbardziej na miejscu. Bo chciałbym w ten sposób, w pierwszych słowach mego listu (jak to się ongiś pisało), wszystkim Państwu serdecznie podziękować! Jesteście Wielcy! Ogromni!

Zwłaszcza Pani Doktor, której akcji sms-owej chyba zawdzięczam, że dzięki głosom jej licznych przyjaciół wylądowaliśmy na 4 godziny przed zakończeniem głosowania, na stronie 4 rankingu. Mimo, że niewiele tu zdjęć (sumituję się i przepraszam: piszę, kiedy jest jeszcze ciemno, jedną ręką rozpalając jednocześnie naszą kozę, to trudno z aparatem po krzakach latać, a w ciągu dnia, jakoś ostatnio cały czas byliśmy zajęci… Rozumiecie Państwo, na wsi to tak, jak w polityce: bezpieczeństwo energetyczne przede wszystkim! Trzeba rżnąć, póki sił staje…), piszę prawdopodobnie zbyt rozwlekle i to na temat, który wedle statystyki, powinien interesować 0,3% Polaków (szczegóły będą w lutowym numerze „KT“, jak sądzę!).

Pomyślcie Państwo: może macie jeszcze jakichś znajomych, krewnych, przyjaciół, albo chociaż zapomniane w szufladzie biurka, nie używane od dawna telefony, z których da się wysłać jeszcze ten jeden głos poparcia? Bo target, czyli strona 3 rankingu, jest już tuż, tuż! O jeden, może dwa sms-y przed nami! A zgodnie z surowymi regułami tego konkursu, da się wysłać tylko jeden głos z jednego numeru telefonu…

Mam nadzieję, że Państwo z nami zostaniecie. Będziecie tu zaglądać co jakiś czas. Obiecuję spróbować pisać krócej, dowcipniej i częściej przeplatać tekst zdjęciami. Słowo!

Bo już od 4 lutego, następne głosowanie… Jak wiadomo, każdy prawdziwy Anglik na bezludnej wyspie buduje trzy szałasy: w jednym mieszka, w drugim jest klub, do którego chodzi, a w trzecim – klub, do którego nie chodzi. Ktoś z Państwa zgłosił nas do konkurencyjnego konkursu na Blogera Roku 2009, potwierdziłem to zgłoszenie i właśnie dostałem wiadomość, że zostało przyjęte. Szczegóły podam we właściwym czasie.

Trochę się nie wyspałem. O 0.19 czujna jak zawsze Lepsza Połowa trąciła mnie w bok mówiąc: konie! Istotnie, za oknem widać było na tle bezchmurnego, nocnego nieba profil o taki mniej więcej:


 (zdjęcie dzienne i stare, ale kto by dał radę łapać konie i je fotografować, jeszcze po ciemku, jednocześnie..?)

Dziewczyny właśnie WRACAŁY. Rozumiem, ze z jakiejś balangi na wiosce..? Nie było trudno je zagonić do ogrodzenia, bo same tam zmierzały. Trochę czasu zmarnowałem na rozmrożenie im kranu, bo wiadomo, po imprezie suszy.

No niestety, seniorka, Dalia wlkp pozazdrościła młódkom i chwilę po tym, jak się znowu położyłem w wygrzanej przez Lepszą Połowę i kocia naszego domowego pościeli, z wielkim tętentem i hukiem rozerwała ogrodzenie i poooszła w długą! Wracając za resztą stada, któremu naprawdę już się nie chciało więcej biegać po nocy, rozerwała ogrodzenie w innym miejscu. To miałem co łatać. Tak to jest, jak człeka niewczesna litość weźmie dla biednego zwierzątka i nie wiądzie na niego, choć mu to solennie obiecał, tylko dlatego, że grzbiet śniegiem zmoczony…

Zimno. Wendi nam wczoraj rano znowu zamarzła. To znaczy – zamarzło w niej paliwo. Ledwo, ledwo doczołgaliśmy się, najpewniej wielką krzywdę całemu układowi paliwowemu robiąc, na jedynce, a jak się troszkę odmroziło, gdy się silnik nagrzał, to na dwójce, do najbliższej stacji paliw w Wyborowie. Czarno widzę najbliższy weekend, kiedy to -19º dla Radomia i okolic zapowiadają!

Naprawdę, to zaczyna już być nużące! Jeszcze tydzień, dwa takiej aury, a zaczniemy, wzorem naszych przyjaciół i w sumie niedalekich sąsiadów, którzy od nas Dara wlkp, syna Dalii, kupili, myśleć jak tu Boską Wolę sprzedać i pod cieplejsze niebo się przenieść…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...