środa, 25 marca 2009

Dupa Maryni

Przysłowiowa dupa Maryni, koniecznie goła, a najlepiej w trakcie stosunku: to jeszcze da się sprzedać w mediach, skądinąd nawet w konserwatywnych: ostatni artykuł jaki mi kolega Sommer puścił w "Najwyższym Czasie!", choć miał do wyboru kilka innych, a było to już trzy tygodnie temu, o dupie właśnie traktował. Nie, żebym się skarżył: moja twórczość publicystyczna na potrzeby "NCz!" to z założenia wypełniacz pustego miejsca i humorystyczny przerywnik (fakt jest taki, że ja się po prostu nie interesuję polityką... no nie bierze mnie to i już! Trudno zatem, żebym wartościowe politycznie teksty dla tygodnika opinii pisywał...). Jasnym jest, że kiedy pustego miejsca nie ma, a nastroju do żartów brak, tekściki te (do przeczytania na http://homepage.mac.com/jacekobus/Index/NCz.html) po prostu idą na półkę. Trudno też się obrażać na to, że kol. Sommer, jako dobry redaktor naczelny ze zbioru wypełniaczy, jakie miał do dyspozycji wybrał ten, który wydał mu się najbardziej dla czytelników zajmujący.

Tak, czy inaczej to jednak smutne. Ponieważ jak nic innego dowodzi wielkiej samotności w jaką wpędza człowieka Era Powszechnej Komunikacji. Przy natężeniu szumu, jaki w nas zewsząd bije, już tylko ciąg słów kluczowych: seks, dupa, cipa, chuj (i jeszcze parę innych) jest w stanie w ogóle zwrócić czyjąś uwagę. Poza tym, w naturalnym odruchu obronnym zamykamy się każdy w swoim świecie i przestajemy się ze sobą komunikować inaczej niż na najbardziej podstawowym, biologicznym poziomie...

poniedziałek, 23 marca 2009

Czy Ziemia jest płaska?

Kilka dni temu dostałem pismo z urzędu celnego w Białej Podlaskiej. Nie mogę powiedzieć, żebym je rozumiał: pełen tekst dostępny jest na mojej stronie: www.boskawola.pl Na ile podpowiada mi intuicja i znajomy celnik, chcą mnie po prostu skroić na 1500 złotych plus odsetki od maja zeszłego roku. Idzie zaś o to (szczegóły na stronie - nie mam siły trzeci raz tego samego dnia tej historii opowiadać...), że zdaniem Pana Celnika koń, który legitymuje się dokumentem zatytułowanym "Paszport dla konia czystej krwi achałtekińskiej" - nie jest koniem czystej krwi achałtekińskiej, a w każdym razie, nie jest koniem czystej krwi. Ten ostatni człon zdania miałby nawet jakiś sens, gdybym dyskutował nie z czynownikiem łaskawie nam panującego gosudarstwa, a z językoznawcą: faktycznie, w języku polskim i to już od połowy XIX wieku termin "koń czystej krwi" jest synonimem konia arabskiego. To jednak tylko fakt językowy, który nie ma nic wspólnego z zootechniką i zresztą nie o to Panu Celnikowi idzie: idzie mu o pieniądze i każdy pretekst jest dobry... Przytaczam to dla przestrogi: rządowi brak pieniędzy, drżyjcie więc obywatele: będą Was łupić i grabić prawem i lewem!

W moim przypadku - no cóż: skoro koń czystej krwi achałtekińskiej nie jest koniem czystej krwi achałtekińskiej, to równie dobrze może też być wielbłądem albo stołem, a Ziemia jest płaska i wspiera się na dwóch słoniach... Nie ma jak dyskutować z tak postawionym zarzutem! Mam tylko nadzieję, że te 1500 zeta plus odsetki może pozwolą mi odsiedzieć? Bo dawanie pieniędzy naszym okupantom to byłby czyn wielce niepatriotyczny: a niech zdychają z głodu, swołocze!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...