środa, 25 marca 2009

Dupa Maryni

Przysłowiowa dupa Maryni, koniecznie goła, a najlepiej w trakcie stosunku: to jeszcze da się sprzedać w mediach, skądinąd nawet w konserwatywnych: ostatni artykuł jaki mi kolega Sommer puścił w "Najwyższym Czasie!", choć miał do wyboru kilka innych, a było to już trzy tygodnie temu, o dupie właśnie traktował. Nie, żebym się skarżył: moja twórczość publicystyczna na potrzeby "NCz!" to z założenia wypełniacz pustego miejsca i humorystyczny przerywnik (fakt jest taki, że ja się po prostu nie interesuję polityką... no nie bierze mnie to i już! Trudno zatem, żebym wartościowe politycznie teksty dla tygodnika opinii pisywał...). Jasnym jest, że kiedy pustego miejsca nie ma, a nastroju do żartów brak, tekściki te (do przeczytania na http://homepage.mac.com/jacekobus/Index/NCz.html) po prostu idą na półkę. Trudno też się obrażać na to, że kol. Sommer, jako dobry redaktor naczelny ze zbioru wypełniaczy, jakie miał do dyspozycji wybrał ten, który wydał mu się najbardziej dla czytelników zajmujący.

Tak, czy inaczej to jednak smutne. Ponieważ jak nic innego dowodzi wielkiej samotności w jaką wpędza człowieka Era Powszechnej Komunikacji. Przy natężeniu szumu, jaki w nas zewsząd bije, już tylko ciąg słów kluczowych: seks, dupa, cipa, chuj (i jeszcze parę innych) jest w stanie w ogóle zwrócić czyjąś uwagę. Poza tym, w naturalnym odruchu obronnym zamykamy się każdy w swoim świecie i przestajemy się ze sobą komunikować inaczej niż na najbardziej podstawowym, biologicznym poziomie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...