niedziela, 14 kwietnia 2019

Powulutku

idziemy do przodu - niezależnie od fatalnej pogody (na którą skarżę się już na angielskim blogu), chorób, braku czasu, chronicznego niewyspania, nieterminowych fachowców. Przynajmniej zwierzęta mają się dobrze:








To powyżej to z dzisiaj. Poniżej - różne wcześniejsze:



Obiektywnie rzecz biorąc, nie mamy powodów do narzekań. Tyle tylko, że trochę brak nam sił, żeby się tym tu i teraz cieszyć...

niedziela, 3 marca 2019

Namówili...

Wsiądź - będzie fajnie - mówili. I było:


Tylko jak ja zrobię jutro poranny obrządek..? Buba jak zwykle była mięciutka jak puchowa pierzynka - ale nie siedziałem na końskim grzbiecie od czasu pogoni za zbiegłymi krowami. To będą - ze cztery miesiące..?

Nawet sobie Państwo nie wyobrażacie, jak bardzo już chce mi się spać...

czwartek, 28 lutego 2019

Do czego służą różne rasy koni..?

W świecie współczesnym..? Do niczego! Konie są tylko zabawką. Ewentualnie (jak w przypadku Amiszów, których postępowanie, skądinąd, budzie we mnie, jako w zatwardziałym reakcjoniście, szczerą sympatię) - kaprysem, fanaberią, zaślepieniem.

Do tego celu każda rasa i każdy pojedynczy koń nadaje się mniej - więcej tak samo. Albo mniej - więcej tak samo się nie nadaje. Kwestia gustu, smaku, umiejętności.

Dawniej? Ha! Dawniej było jakoś fajniej, prawda..? W rzeczywistości to dawniej ludzie mieli niewielki wybór. Wykorzystywali do realizacji swoich różnorodnych potrzeb takie zwierzęta, jakie akurat były dostępne. Podziwiać należy, do jak wspaniałych rezultatów przy takiej biedzie doszli..!

Na przykład Polacy powybierali sobie wśród bardzo rozmaitych, ale na ogół nieodmiennie kulawych, zagłodzonych i pełnych wad rozwojowych na skutek pracy ponad siły i braku właściwej opieki koni, jakie dało się znaleźć na Bliskim Wschodzie w XIX wieku takie, które - odkarmione na lepszych pastwiskach i przyuczone do lżejszej ręki - stały się rasą "koni czystej krwi arabskiej". Jest to pasjonująca historia - aczkolwiek zwykle opowiada się nie tę historię prawdziwą (pełną trudu, potu i łez...), tylko romantyczną legendę (pełną za to niedorzeczności historycznych i oczywistych, ale za to bardzo pięknych bujd...).

W każdym razie - i długo by o tym opowiadać i trochę próżno do tego wracać: zdefiniowanie "użyteczności" koni, czy to jako pojedynczych, konkretnych egzemplarzy, czy to jako całych ras jest coraz trudniejsze i coraz mniej ma wspólnego z całą tą krwawą, głodną i biedną przeszłością.


niedziela, 20 stycznia 2019

Obchód gospodarski

To już ostatnie chwile. Ostatnie z ostatnich. Przed czym..? A - dowiecie sie Państwo. W swoim czasie. Na razie, korzystając z pieknej pogody - wybraliśmy sie we trójke na gospodarski obchód:














czwartek, 10 stycznia 2019

Oczekiwana zmiana miejsc i ciekawostki ornitologiczno - klimatyczne

Dzieki pomocy naszych przyjaciół (którym składam w tym miejscu serdeczne podziekowania) udało nam sie - mimo mojej choroby - dokonać przeprowadzki stad i dołączenia Juliana do klaczy:



Zdjecia marne, ale nie mamy teleobiektywu, a i światło było już o tej porze dnia wczoraj słabe.

W każdym razie: mamy znowu szcześliwą rodzine na Padoku Zimowym! Mam nadzieje, że kolejne mroźne i śnieżne miesiące upłyną dzieki temu i radośniej i szybciej. Nie ma to jak bezpieczny seks, prawda..?

Jest z tym dołączeniem Juliana do klaczy sto pociech - jak zwykle. Szefowa na początku przyjeła go kopytami. Margire ewidentnie ma złe zamiary (ale to, co ona robi ogierom nie nadaje sie do publikacji...). Buba chodziła za nimi, rzucała zza winkla powłóczyste spojrzenia i starała sie tłumaczyć reszcie: dajcie spokój, przecież to facet, to można wykorzystać..!

Rano wydawali sie już całkiem zintegrowani...
Z ciekawostek ornitologiczno - klimatycznych: onegdaj, w niedawno miniony dzień św. Szczepana posłyszeliśmy klangor żurawi. Istotnie - pole, które mijaliśmy, jadąc do kościoła - obsiedziane było przez te dostojne ptaki. Spóźniony odlot, czy przedwczesny przylot..?

Z kolei dzisiaj mieliśmy okazje obserwować przy przydomowym paśniku, gdzie Najlepsza z Żon dokarmia sikorki i inny ptasi drobiazg - niewielkiego drapieżnika, którego pojawienie sie wywołało ogromny popłoch. W jednej chwili roiło sie od małych ptaszków - sekunde później: pusto i cicho.

Usiadł całkiem blisko (paśnik jest naprzeciw kuchennych okien, właśnie dlatego, żeby można było oglądać...) i dał sie sobie przyjrzeć.

No i cóż: wszystko wskazuje na to, że do Kobusów wprowadził sie... kobuz!

A podobno zimuje tylko w zachodniej Polsce..?

niedziela, 30 grudnia 2018

Dobrze, coraz lepiej!

Ma się nasz piękny Julian:












Jak dalej pójdzie równie pomyślnie - za dwa tygodnie powinien wrócić do swoich stęsknionych klaczy...

sobota, 15 grudnia 2018

Julianowi lżej...

bez jąder:


Jeśli rekonwalescencja pójdzie dobrze - zdaniem Pana Doktora za miesiąc może wrócić do stada.

I dobrze. Serce się krajało patrzeć jak stoi w kącie swojego padoku i już nawet nie rży, tylko patrzy smutno w stronę klaczy...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...